NAJLEPSZE TRASY W EUROPIE
NA WYCIECZKĘ SAMOCHODEM

Podróż własnym samochodem to niezaprzeczalnie jeden z lepszych pomysłów na naprawdę udany urlop. Setki kilometrów przemierzasz wygodnie, w swoim tempie, tak jak chcesz. Zwiedzasz po drodze to, na co masz ochotę, a do tego cieszysz oczy pięknymi widokami. Czego chcieć więcej? Mamy dla was propozycje najbardziej atrakcyjnych tras na wycieczkę autem po Europie.

FRANCJA - ROMANTYCZNA PODRÓŻ

Każdy miłośnik motoryzacyjnych wrażeń powinien skusić się na wypad do Francji. Podróżuje się tutaj bardzo komfortowo, choć opłaty za przejazdy należą do jednych z wyższych w Europie. Możesz być jednak pewny, że nie pożałujesz wydanych pieniędzy, bo trasa na długo zostanie ci w pamięci. Dolina Loary gwarantuje nie tylko urokliwe krajobrazy, romantyczny klimat, historyczne

zabytki czy renesansowe zamki - to również raj dla smakoszy lekkiego wina zrobionego z miejscowych winogron oraz lokalnej francuskiej kuchni. Zamków w Dolinie Loary jest sporo, dlatego swoją podróż dostosuj do czasu, który możesz poświęcić na zwiedzanie. Wybraliśmy kilka, by cię zachęcić.

Zamek w Sully-Sur-Loire. Fot. shutterstockZamek w Sully-Sur-Loire. Fot. shutterstock
Zamek w Chambord. Fot. shutterstockZamek w Chambord. Fot. shutterstock

Swoją francuska przygodę warto zacząć od zamku Sully-sur-Loire. Jego klimat i historia będzie idealnym wprowadzeniem do bogatej historii tego regionu. Budowla jako jedyna z nielicznych w kraju łączy architekturę średniowiecznej fortecy i renesansowego pałacu wypoczynkowego.

Zamek w Chambord jest największą posiadłością w dolinie Loary. Powstał w XVI w. nad rzeką Cosson. Imponującą renesansową budowlę charakteryzują gotyckie elementy obronne.

W samym sercu miasta Blois na wysokiej skarpie znajduje się pokaźny średniowieczny zamek - Château de Blois. Przez wieki pozostawał siedzibą wielu królów Francji i miejscem niezliczonych historycznych intryg dworskich, m.in. wielu wstrząsających wydarzeń z udziałem królów Ludwika XII, Franciszka I i Henryka III. To tutaj przebywała też Joanna d'Arc. Aktualnie w posiadłości swoje siedziby mają Muzeum Archeologiczne i Muzeum Sztuk Pięknych.

Posiadłość w Clos Lucé to kolejna perełka warta zobaczenia. Jest połączona podziemnym przejściem z położonym trzysta metrów dalej królewskim zamkiem w Amboise. Słynie z tego, że zamieszkiwał tu sam Leonardo da Vinci - geniusz swojej epoki. Warto poznać sekrety codziennego życia wielkiego artysty i przespacerować się ścieżkami przepięknego ogrodu botanicznego.Posiadłość w Clos Lucé to kolejna perełka warta zobaczenia. Jest połączona podziemnym przejściem z położonym trzysta metrów dalej królewskim zamkiem w Amboise. Słynie z tego, że zamieszkiwał tu sam Leonardo da Vinci - geniusz swojej epoki. Warto poznać sekrety codziennego życia wielkiego artysty i przespacerować się ścieżkami przepięknego ogrodu botanicznego.
W dolinie rzeki Vienne położony jest kolejny imponujący okaz - majestatyczny zamek Chinon. Usytuowany na malowniczym wzgórzu, ma charakter typowo obronny. Kompleks składa się z trzech głównych części: Fortu Coudray, Zamku Milieu i Fortu Saint-Georges, które oddzielone są od siebie fosami.W dolinie rzeki Vienne położony jest kolejny imponujący okaz - majestatyczny zamek Chinon. Usytuowany na malowniczym wzgórzu, ma charakter typowo obronny. Kompleks składa się z trzech głównych części: Fortu Coudray, Zamku Milieu i Fortu Saint-Georges, które oddzielone są od siebie fosami.

A jeśli wciąż mało ci szoferskiej przygody i masz kilka dodatkowych dni urlopowych, warto zboczyć na koniec z trasy i udać się na południe, aby wypocząć na Lazurowym Wybrzeżu. Zachęcić cię może podróż przez nowoczesny, imponujący wiadukt Millau. To najwyższa tego typu konstrukcja w Europie: najwyższy filar ma wysokość 341 metrów, a długość trasy to prawie 2,5 km.

VIDEO : https://tiny.pl/gbhmn

ZAPIERAJĄCA DECH NORWEGIA

Pierwsze skojarzenie z Norwegią? Zimno i cuda natury na każdym kroku! I o ile nie straszny ci jest chłodniejszy klimat, to kraj, który warto odwiedzić. Będziesz mógł doświadczyć majestatycznych fiordów, niesamowitych gór, bezkresnego morza i rozległych, zielonych łąk. To wszystko zobaczysz przemierzając bezkresne drogi Norwegii, m.in. dwie najpiękniejsze trasy widokowe tego kraju - ponad 100 km fantastycznych widoków i serpentyn na Golden Road oraz oceaniczną Atlanterhavsvegen.

Początek trasy Golden Road znajduje się w górach - w Langavatn - skąd droga prowadzi do Gerianger, czyli jednego z najpiękniejszych fiordów w Norwegii. Po drodze będziesz miał możliwość przejazdu Drogą Trolli. Trollstigen słynie z 11 serpentyn zakręcających pod kątem 180 stopni. To atrakcja dla osób o mocnych nerwach, ale i pojazdów nie dłuższych niż 12,4 m. Dzięki kilku przydrożnym punktom widokowym, zamiast kupować pocztówki, sam zrobisz na pamiątkę wspaniałe zdjęcia.

Drugim najbardziej popularnym punktem widokowym jest Flydalsjuvet. To właśnie ten widok jest na większości pocztówek promujących fiordy. Widok jest na pewno przepiękny, ale dla niektórych nieco przerażający. Wszystko przez to, że ta wisząca nad doliną półka ze skały, pozbawiona jest jakichkolwiek zabezpieczeń. Trzeba być ostrożnym!

Krajobraz i infrastruktura drogowa Norwegii ma to do siebie, że nie wszędzie dostępne są mosty. Tu z pomocą przybywają promy, dzięki którym sprawnie pokonamy niedostępne odcinki drogi. W Eidsdal transfer wodny jest bardzo sprawny.

Warto nieco zboczyć z trasy i udać się obejrzeć kaniony w Gudbrandsjuvet przy rzece Valldola. Punkty widokowe w tym miejscu potrafią podnieść ciśnienie - część pomostu zabudowana jest barierkami, a część zakończona tylko szybą.

Eidsdal Fot. shutterstockEidsdal Fot. shutterstock
  • Fot. shutterstock

  • Fot. shutterstock

  • Fot. shutterstock

  • Fot. shutterstock

  • Fot. shutterstock

Alesund to miejscowość portowa i doskonała baza wypadowa na piesze wycieczki po górach. Warto przespacerować się uliczkami i podziwiać powszechnie znaną, piękną architekturę Art Nouveau. Swoją scenerie jak z bajki miejscowość zawdzięcza licznym wieżyczkom, iglicom oraz pięknym ornamentom.

To co wyróżnia Atlanterhavsvegen spośród innych tras, to przejazd drogą z jednej wysepki na drugą – wysepki połączone są między sobą mostami. Na tej trasie znajduje się wiele miejsc przy których można przystanąć, aby chłonąć otaczające piękno wszystkimi zmysłami.

Swoją norweska przygodę warto zakończyć w stolicy - Oslo, gdzie dobrze jest posmakować lokalnych specjałów kulinarnych, takich jak: brązowy ser brunost czy kiełbasa z renifera albo łosia. Jeśli starczy czasu można udać się na Półwysep Bygdoy, gdzie znajdują się interesujące muzea (Muzeum Morskie, Muzeum Łodzi Wikingów) i jeden z największych skansenów w całej Europie.

KLIMATYCZNA I MNIEJ ZNANA RUMUNIA

Samochód stanowi dobrą i wygodną opcje podróży po tym kraju. Lista atrakcji, jakie ma do zaoferowania Rumunia, jest długa i bardzo różnorodna, każdy znajdzie tu coś dla siebie. My wybraliśmy te, których nie można pominąć. Wybierając Rumunię jako kierunek podróży fundujesz sobie podziwianie malowniczych zakątków Karpat, przejazd droga Transfogaraską, do tego sielskie wsie pozostawiające niezapomniane wrażenia, zamki hrabiego Drakuli, malowane klasztory na Bukowinie, różnorodny Bukareszt nazwany „małym Paryżem”, a na koniec – słońce i relaks w Konstanci.

Retezat to pod względem wysokości trzeci łańcuch górski Rumunii, zaraz po górach Fogaraskich i Parang, gdzie najwyższy szczyt - Varful Peleaga ma 2509 m n.p.m. Retezat króluje wśród rumuńskich gór pod względem liczby szczytów - jest ich ponad 20, każdy o wysokości ponad 2000 metrów. Jest to najstarszy Park Narodowy w Rumunii.

Zamki legendarnego hrabiego Drakuli, czyli Vlada Palovnika, są rozsiane po całej centralnej części Rumunii - Transylwanii. Najbardziej znanym jest bez wątpienia zamek Bran i zamek Peles.

Stolicą Rumunii jest Bukareszt i nie można go pominąć, zwiedzając ten kraj. Tu historyczne budowle łącza się z socrealistycznymi. Jest sporo muzeów, między innymi Muzeum Historii Naturalnej, Muzeum Historii Bukaresztu oraz Muzeum Historii Rumunii. Jeżeli chodzi o budynki sakralne, to do wyboru mamy liczne cerkwie. W północnej części Bukaresztu znajduje się Arcul de Triumf, pomnik, który wzorowany był na łuku triumfalnym w Paryżu.

Pałac Parlamentu w Bukareszcie to dziś jeden z największych budynków na świecie: powierzchnia zabudowy wynosi 830 tysięcy m², a sam budynek podzielony jest na trzy ogromne części, każda z nich różni się przeznaczeniem. Pałac posiada 12 nadziemnych kondygnacji, a pod ziemią znajduje się osiem z nich
Konstanca leży nad Morzem Czarnym. Miasto z portem handlowym, który jest połączony kanałem z Dunajem, dzięki czemu jest głównym portem tranzytowym dla krajów naddunajskich. Konstanca słynie również ze swoich plaż. Najpopularniejszym ośrodkiem turystycznym ze słynnym kąpieliskiem morskim jest Mamaja. Posiada plażę piaszczystą o długości ok. 8 km.
Malowane Klasztory Bukowiny to niezaprzeczalnie jedno z miejsc, które zrobi na tobie wrażenie. Liczba detali znajdująca się na fasadach świątyń jest oszałamiająca, a pod wpływem słońca przypominają one klejnoty zatopione w budowli. Całość niezwykle harmonijnie komponuje się z krajobrazem całego regionu.
Konstanca leży nad Morzem Czarnym. Miasto z portem handlowym, który jest połączony kanałem z Dunajem, dzięki czemu jest głównym portem tranzytowym dla krajów naddunajskich.

Konstanca słynie również ze swoich plaż. Najpopularniejszym ośrodkiem turystycznym ze słynnym kąpieliskiem morskim jest Mamaja. Posiada plażę piaszczystą o długości ok. 8 km.
Droga Transfogarska to zdecydowanie nie trasa dla niedzielnych kierowców. Szosa wznosi się powyżej 2 tysięcy metrów! Pod względem atrakcyjności to jedna z piękniejszych tras w europie, w którą trzeba się wybrać choć raz w swoim życiu. Na niespełna 100 kilometrach znajdziesz ekstremalne zawijasy, wielkie urwiska, zapierające dech w piersiach górskie widoki i polodowcowe jezioro w miejscowości Balea.
Cazinoul czyli secesyjne kasyno to atrakcyjne miejsce na szlaku zabytków w Konstancy. Cel wielu spacerów ze względu na swoje położenie - znajduje się nad morzem, tuż przy pięknej promenadzie.
Arcul de Triumf wzorowany na słynnym łuku triumfalnym znajdującym się w Paryżu.

DŁUGA LISTA INNOWACJI NOWEJ
KII CEED

Nowa Kia Ceed została wyposażona w całe mnóstwo nowoczesnych rozwiązań, dzięki którym jazda jest przyjemna, bezpieczna i bezstresowa. Najnowsze systemy na pokładzie nowego Ceeda mają jeden cel – wspomagać kierowcę i dbać o jego bezpieczeństwo. I wywiązują się ze swojego zadania wzorowo.

NOWA KIA CEED – MISTRZ PROWADZENIA

Nowa Kia Ceed to samochód zorientowany na kierowcę. I wcale nie chodzi tu tylko o bogato wyposażone i świetnie wykończone wnętrze, a angażujące prowadzenie. Nowy Ceed to jeden z najlepiej jeżdżących kompaktów na rynku. To zasługa dopracowanego zawieszenia, precyzyjnego układu kierowniczego i nowoczesnych jednostek napędowych.

Za techniczną stronę modelu odpowiada sam Albert Biermann. Jeżeli to nazwisko nic wam nie mówi, to warto przypomnieć, że od lat 80. ubiegłego wieku pracował w sportowym oddziale jednego z niemieckich producentów premium, a spod jego ręki wyszło kilka kultowych modeli. Teraz zajmuje się rozwijaniem aut koreańskiego koncernu. Nie tylko tych sportowych – nowy Ceed również powstawał pod okiem jego zespołu.

O JAK NAJLEPSZĄ WSPÓŁPRACĘ KIEROWCY Z SAMOCHODEM I PRZYJEMNOŚĆ Z JAZDY, DBA RÓWNIEŻ KILKA CIEKAWYCH SYSTEMÓW:

SYSTEMY, KTÓRE WSPIERAJĄ KIEROWCĘ

Komfort jazdy to w dzisiejszych czasach także zaawansowane systemy bezpieczeństwa i wsparcia kierowcy. Nowa Kia Ceed pod tym względem może uchodzić za wzór segmentu. Już w standardzie, bez żadnych dodatkowych opłat, w nowym Ceedzie dostajemy: asystenta świateł drogowych, system monitorowania zmęczenia kierowcy oraz system utrzymywania auta na pasie ruchu z funkcją automatycznego hamowania.

Najmniej przyjemna sytuacja na drodze? Wielu kierowców z pewnością wskaże na uciążliwą jazdę w zatłoczonym mieście. Nowy Ceed ma jednak w rękawie asa, który pozwoli się zrelaksować nawet w godzinach szczytu. To asystent jazdy w korku. Składa się na niego kilka różnych systemów.

Na bieżąco monitorują one otoczenie pojazdu, poziome oznakowanie drogi, odległość od samochodu z przodu, utrzymują auto w pasie ruchu, kontrolują przyspieszenie, hamowanie i prowadzenie naszego auta w zależności od prędkości jazdy samochodów znajdujących się z przodu.

NOWA KIA CEED MA W ZANADRZU JESZCZE KILKA SYSTEMÓW, KTÓRE SPRAWIAJĄ, ŻE JAZDA NOWYM KOMPAKTEM Z KOREI JEST JESZCZE PRZYJEMNIEJSZA:

  • Elektroniczne wsparcie parkowania

    Kamera cofania z liniami naprowadzającymi w nowej Kia Ceed sprawi, że pokochasz parkowanie. Wraz z czujnikami parkowania z tyłu masz pewność, że zawsze bezpiecznie wykonasz ten manewr.

  • System rozpoznawania znaków

  • System autonomicznego hamowania awaryjnego

    Pomaga kierowcy uniknąć ryzyka kolizji, dzięki czujnikom oraz kamerze, które monitorują i wykrywają zarówno pojazdy jadące z przodu, jak i pieszych.

  • System monitorowania ruchu pojazdów podczas cofania

    Dzięki działającemu w oparciu o radar układowi ostrzegania o ruchu pojazdów z tyłu podczas cofania, bezpiecznie opuścisz miejsce parkingowe.

  • Aktywny tempomat z funkcją Stop&Go

KOMFORT DZIĘKI BOGATEMU WYPOSAŻENIU


W kabinie nowej Kii Ceed znajdziemy szereg nowoczesnych rozwiązań, które zwiększają komfort obsługi i podróżowania. Najnowszy system multimedialny dostępny jest z dużym, 8-calowym ekranem (w standardzie dostajemy 7 cali). W ofercie znajdziemy także nawigację satelitarną z usługami Kia Connected, za które odpowiedzialna jest uznana w branży firma TomTom. Nawigacja sprawdzi korki, najciekawsze punkty w okolicy, fotoradary, miejsca parkingowe i pogodę w miejscu, do którego jedziemy.

Miłośnicy smarftonów z pewnością docenią obsługę przez system multimedialny Apple CarPlay oraz Android Auto. Za nagłośnienie dba system audio JBL. W czasie zimy przydadzą się podgrzewane fotele przednie i podgrzewana przednia szyba.

Kia Ceed. Fot. materiały partneraKia Ceed. Fot. materiały partnera

Nowa Kia Ceed to wzór kompaktowego samochodu. „Zaawansowane technologie sprawiają, że nowa Kia segmentu C jest bardziej komfortowa, łatwiejsza w obsłudze i bardziej bezpieczna niż jej poprzednicy” – mówi Emilio Herrera, dyrektor operacyjny Kia Motors Europe. I trudno się z nim nie zgodzić. Na rynku nie było jeszcze tak dobrze wyposażonego i wycenionego auta klasy C.

JAK SPĘDZIĆ IDEALNY TYDZIEŃ?
PROPOZYCJE TRZECH KOBIET - MATKI, STUDENTKI I SINGIELKI

Jak spędzają czas wolny kobiety w różnej sytuacji życiowej? Zapytaliśmy trzy nasze czytelniczki – mamę Tadzia i Anielki, studentkę Martę i zdeklarowaną singielkę Dorotę o to, jak wyglądał ich idealny tydzień.

IDEALNY TYDZIEŃ ANI – MATKI DWÓJKI DZIECI TADZIA (L. 2) I ANIELKI (L. 5)

Najlepszy tydzień dla mamy to taki, kiedy dzieci jadą do dziadków – tak myślałam jeszcze do momentu tegorocznych wakacji. Każdy rodzic wie, że czas wolny z dzieckiem, to nie jest do końca czas wolny. Gdy ma się już jednak dzieci, to przecież jakoś trzeba go zorganizować. Najchętniej wyjeżdżamy większą grupą, żeby opiekę nad „watahą” podzielić na kilka osób.

Rodzinny wypoczynek. Fot. shutterstockRodzinny wypoczynek. Fot. shutterstock

W tym roku akurat nie udało nam się zgrać urlopami i postanowiłam poszukać czegoś na własną rękę. Znalazłam wyjazd określony mianem „Kolonii dla Rodzin”. Kiedy powiedziałam o tym mężowi, trochę mój pomysł wyśmiał. Co roku wyjeżdżamy za granicę i nasze oczekiwania odnośnie atrakcji na wyjazdach rosną, a ja nagle wyskoczyłam z pomysłem rodzinnych kolonii, w małej miejscowości w Polsce.

Mój mąż, który ma alergię na szukanie lotów, bukowanie hoteli i planowanie podróży, musiał się więc poddać. Ja też obiecałam mu, że jak będzie tragicznie, to wsiadamy w samochód i wracamy do domu. To też jest zaletą podróżowania własnym autem, że zawsze można zmienić kierunek czy miejsce i dalszą część urlopu spędzić zupełnie inaczej. Okazało się jednak, że to był najlepszy wyjazd od czasu, kiedy zostaliśmy rodzicami! Nie było nie wiadomo jakich atrakcji, ale czas spędzony tam był po prostu kapitalny!

Po pierwsze, na takie wyjazdy jeżdżą ludzie, którzy są dokładnie w takiej samej sytuacji jak ty. Rozumieją dlaczego twój dwulatek robi awanturę przy śniadaniu. Nie obrażają się, gdy zwróci się im uwagę, że twoje dziecko dopiero zasnęło w wózku i prosisz ich o przeniesienie się z zabawą kawałek dalej. Też mają ochotę wieczorem się rozerwać i nie patrzą na ciebie jak na wyrodną matkę, gdy po całym dniu otwierasz sobie butelkę wina i „masz relaks”.

Poza tym te nocne imprezki - takie trochę „nielegalne”, bo dzieci śpią i trzeba uważać, żeby ich nie obudzić - były jak powrót do przeszłości. W czasie wyjazdu mieliśmy nawet takie hasło „Uwaga facetka idzie!”, kiedy obawialiśmy się, że któreś dziecko się obudziło i chcieliśmy na chwilę uciszyć imprezę, by usłyszeć ewentualny płacz.

Kurczę, rodzic też jest człowiekiem! Czasem podróżując mam wrażenie, że inni patrzą na mnie jak na obcego, który nie znając ziemskich przyzwyczajeń ma czelność wsiadać do samolotu z bachorami. Tutaj tak nie było.

Wyjazd był też super przez to, że zachowywaliśmy się tam jak jedna, wielka rodzina.

Fot. materiały partnera

Nie patrzyło się na to, co jest czyje. Jak jeden maluch się posikał, a akurat jego mama nie miała przy sobie spodni na zmianę, to oczywiste było to, że te spodnie się jej pożyczyło. Nikt nie martwił się tym, że coś się zniszczy, zaplami, zgubi – ani nie przejmował tym, że „to jest MOJE”.

Wszystko było skromne i bez „spinki”. To bardzo wyzwalające! Przyznam, że jeżdżąc ze znajomymi, których stać praktycznie na wszystko, to zawsze stresujemy się, żeby przypadkiem nic drogiego się nie uszkodziło. Tutaj nie było takich problemów, bo uczestnicy kolonii mieli zwykłe, normalne rzeczy.

IDEALNY TYDZIEŃ STUDENTKI MARTY

Według mnie idealny tydzień to taki, kiedy robimy rzeczy, które lubimy oraz te, na które zwykle brakuje nam czasu. Studia, nowi znajomi, ogarnianie mieszkania, zakupy i gotowanie, zajmują ogrom czasu. Nie byłam na to przygotowana wyprowadzając się z domu.

Rok temu, w czasie wakacji przyjechałam do rodziców w momencie, kiedy akurat byli jeszcze na wakacjach. Udało mi się wcześniej zdać egzaminy i stwierdziłam, że nie ma co siedzieć w Poznaniu, tylko pojechałam do rodzinnego Gorzowa, żeby odpocząć. Plan był chytry, bo nie przyznałam się dziadkom i znajomym, że będę na miejscu. Chciałam mieć czas tylko dla siebie. Chociaż mogłoby się wydawać, że będę leżała przez tydzień do góry brzuchem, spędziłam go dość aktywnie.

Fot. materiały partneraFot. materiały partnera
Czytać to znaczy czuć całym sobą świat. Fot. shutterstockCzytać to znaczy czuć całym sobą świat. Fot. shutterstock

Jednym z moich celów było to, żeby zacząć jeździć samochodem. Prawo jazdy zdałam tuż po 18-tych urodzinach, ale od momentu odebrania dokumentu, za kółkiem siedziałam dosłownie kilka razy. Auto rodziców akurat było nieużywane, więc postanowiłam trochę je rozruszać ;) Cieszyłam się, że na spokojnie, samodzielnie mogę pokonać swój opór do prowadzenia. Okazało się, że dużo łatwiej jeździ się bez taty-pasażera, który cały czas zwracał mi kiedyś uwagę.

Poza tym miałam też chwilę na czytanie (czegoś innego niż materiały na zajęcia!), oglądanie seriali i gotowanie. Choć to zwykłe czynności, to sam fakt, że mogłam je wykonać na spokojnie i samotnie, wiele mi dało. Okazało się, że wcale nie mam dwóch lewych rąk do przyrządzania posiłków i pieczenia. Przez cały tydzień udało mi się przetestować kilka przepisów na śniadania, które okazały się dużo mniej czasochłonne, niż mi się wydawało.

Ogromnie doceniam ten tydzień. Mogę wręcz powiedzieć, że zmienił mi życie! Po pierwsze, przełamałam się i jeżdżę teraz samochodem, co po prostu bardzo ułatwia mi życie. Po drugie, nauczyłam się „dbania o siebie”. Od tego momentu, kiedy tylko mam czas, robię sobie fajniejsze śniadania i gotuje coś zdrowego do zabrania na zajęcia. Przekonałam się też o tym, że w życiu potrzebuję chwili dla siebie – na książkę i na film i po prostu warto czasem np. odmówić spotkania towarzyskiego, żeby trochę się zregenerować i wyciszyć.

IDEALNY TYDZIEŃ SINGIELKI DOROTY

Chociaż doceniam swoją niezależność i to, że mogę „robić to, co chcę”, uważam, że życie singielki wcale nie jest takie proste. Zbliżam się do 40-stki. Rozwiodłam się kilka lat po ślubie, od ponad 10 lat prowadzę samotnie dom.

Od czasu rozwodu zdecydowanie zmieniłam się „na lepsze”: jestem dużo bardziej niezależna, zrelaksowana i pełna energii. Nie przeraża mnie już to, że muszę podjechać sama do mechanika, wykopać krzak w ogrodzie, pomalować ścianę, czy zrobić zakupy w sklepie budowlanym. Niewiele spraw jest w stanie mnie przytłoczyć. To jednak, za czym wciąż nie przepadam, to planowanie wakacji.

Uwielbiam wyjeżdżać, ale najbardziej lubię podróżować w moim stylu – trochę plaży, dużo zwiedzania i bycie w ciągłym ruchu. Najchętniej jeżdżę do egzotycznych miejsc. Taki styl wyjazdów niestety nie przemawia do wielu moich koleżanek, które wolą typowe wycieczki „all inclusive”, ewentualnie wypady zorganizowane samodzielnie, ale „na spokojnie” i najlepiej w Europie.

Zmieniłam się „na lepsze”. Fot. shutterstockZmieniłam się „na lepsze”. Fot. shutterstock

W ubiegłym roku stwierdziłam, że mam dość przekonywania innych do bardziej aktywnego wyjazdu i wzięłam sprawy w swoje ręce. Zawsze marzyła mi się Azja. Szukałam biletów lotniczych do Indonezji, Malezji, Wietnamu i Kambodży. Byłam pełna zapału, chociaż cały czas miałam z tyłu głowy pytanie – co ja będę tam sama robić?!

Fot. Adobe Stock

Joga to świetny sposób na stres. Fot. shutterstockJoga to świetny sposób na stres. Fot. shutterstock


I tak od szukania konkretnego miejsca, przeszłam do szukania konkretnych atrakcji. Najbardziej urzekł mnie kurs jogi na Bali. Kupiłam bilety do Malezji (bo te były najtańsze), stamtąd poleciałam na 7 dni na Bali. Na miejscu miałam wykupiony 7-dniowy, najlepszy na świecie kurs jogi. Nie wiem czy moja ocena jest obiektywna i zajęcia faktycznie były takie doskonałe, czy może to trochę kwestia tego, że poznałam tam doskonałych ludzi...

Każdy dosłownie, każdy był od siebie różny. Były matki, które wyrwały się na wyjazd z koleżankami, był bardzo spięty bankowiec (który na koniec kursu, był już mniej spięty haha), emerytowany malarz, właścicielka restauracji z Hiszpanii. Nie zabrakło też młodych dziewczyn z idealną figurą, których bałam się jeszcze przed wyjazdem. To, że każdy z nas był totalnie inny pod kątem: wieku, budowy ciała, kultury, a nawet apetytu (niesamowite, że niektórzy są w stanie jeść aż tak mało!), wszyscy doskonale się dogadywaliśmy i spędzaliśmy razem czas także po jodze. Zajęcia, pyszne jedzenie, soczyste owoce, rozmowy przy zachodzie słońca i przede wszystkim ten spokój, który panuje na wyspie – to wszystko było – dosłownie – jak w bajce.

Po kursie miałam zaplanowane zwiedzanie Malezji. Najpierw chciałam zaprosić kogoś z kursantów na wspólną podróż, potem wahałam się czy sama nie zostanę dłużej na Bali. I w końcu stwierdziłam, że pierwszy raz w życiu jestem przecież na MOICH własnych wakacjach, gdzie robię to, co chcę i kiedy chcę. Nawet przez fajne znajomości nie muszę zmieniać swoich planów!

Podjęcie tej decyzji było cholernie trudne, ale jednocześnie bardzo mnie umocniło. Zaryczana wsiadłam do samolotu i rozpoczęłam kolejną własną przygodę. Poleciałam do miejscowości Penang, gdzie miałam wkupioną wcześniej lekcję gotowania, w Malezji zwiedzałam też plantację herbaty, byłam na rajskiej wyspie i na bardzo specyficznej wyspie krabów. Po drodze znów spotkałam wielu ludzi. Najśmieszniejszy był mój wieczór ze studentami - surferami z Australii. W dobrej zabawie, nie przeszkadzało nam to, że mogłabym być ich matką! Na kilka rzeczy, które planowałam zabrakło mi czasu, ale zwiedzałam sobie w swoim tempie – tak, żeby jak najwięcej doświadczyć.

Polecam samotny wyjazd wszystkim kobietom. Po pierwsze, taka podróż naprawdę jest dziś bezpieczna, a po drugie – jeśli chcemy – to nie musi być samotna. Wylatuje się samemu, ale na miejscu można poznać tyle osób, ile nie poznajemy nawet w ciągu roku. Tego typu wycieczki wzmacniają nas dużo bardziej niż wkręcanie gwoździa, wymiana opon, a może nawet awans w pracy.

Fot. Adobe StockFot. Adobe Stock
Penang
Wyspa Krabów
Malezja
Kuala Lumpur
Joga na Bali